Miesiąc po miesiącu, w czasie ”ta”, miliony kobiet otwierają opakowanie jednego z produktów, które same określają się jako ”superchłonny” i dalej żyją swoją codziennością. Tak naprawdę bardzo niewiele kobiet wie, że nic nie wydaje się bardziej nieszkodliwe niż produkt używany jako bariera między ciałem a ubraniem, jak dzieje się to w przypadku podpaski.
Pod puszystą warstwą (i w wielu przypadkach perfumowaną) kryje się nawet do 90% plastiku: polietylen, polipropylen, poliester, kleje akrylowe i superabsorbujące cząstki poliakrylanu sodu. Pod wpływem tarcia, ciepła i wilgoci materiały te mogą rozpadać się na mikroskopijne fragmenty (nazywane mikroplastikiem), których ludzkie oko nie dostrzega, ale które oddziałują zarówno na skórę, błony śluzowe, jak i na środowisko.
W latach 90. po raz pierwszy zaczęto mówić o ”Zespół wstrząsu toksycznego związany z używaniem tamponów”. Trzy dekady później dyskusja poszła dalej: podejrzewa się już nie tylko bakterie, lecz także mikroskopijne polimery o wywoływanie reakcji i niepożądanych skutków w organizmie. Jeśli tampon badany w laboratorium uwalnia nawet 17 miliardów nanoplastików, wyobraź sobie, jaka ilość może się nagromadzić w ciągu roku używania podczas menstruacji. 
Kontekst w skrócie:
-
W Rumunii jedna kobieta zużywa średnio 240 podpasek rocznie.
-
Na świecie co roku wyrzuca się ponad 45 miliardów podpasek i tamponów.
-
Skoro każda z nich zawiera 2–5 g plastiku, mówimy o około 225 000 ton plastiku jednorazowego użytku każdego roku.
A prawdziwa skala problemu ujawnia się na poziomie nano: fragmenty mniejsze niż 5 mm, a nawet 1 µm, praktycznie niemożliwe do odfiltrowania i rozłożenia, są już obecne w wodzie pitnej, w powietrzu, którym oddychamy, i — co zaskakujące — w naszych narządach rozrodczych.
Ukryty w podpaskach plastik powinien być dla nas poważnym sygnałem alarmowym!
Większość podpasek dostępnych w sprzedaży ma czterowarstwową budowę: zewnętrzną folię polietylenową (bariera chroniąca przed przeciekaniem), rdzeń superabsorbujący (poliakrylan sodu), siateczkę z polipropylenu (mającą bezpośredni kontakt ze skórą) oraz akrylowy klej na spodzie. Podczas ruchu te elementy uwalniają mikro- i nanowłókna, a testy in vitro wykazały, że tarcie symulowane przez 8 godzin może oddzielić setki tysięcy włókien z jednego produktu. 
Powstające w ten sposób mikroplastiki nie zatrzymują się na powierzchni skóry. Ze względu na swoje rozmiary mogą przenikać przez mikrouszkodzenia, a naładowane elektrostatycznie polimery mogą przywierać do białek komórkowych. Zarówno długotrwały kontakt ze skórą sromu, jak i podwyższona wilgotność tworzą warunki sprzyjające wchłanianiu przez skórę. Badanie opublikowane w 2023 roku wykazało, że cząstki polietylenu o wielkości 200 nm zostały wchłonięte przez komórki keratynocytowe pochwy już po 4 godzinach od ekspozycji, prowadząc do stresu oksydacyjnego, spadku żywotności komórek i uruchomienia apoptozy. 
Inne badania na gryzoniach wskazują, że spożyty lub wchłonięty mikroplastik może docierać do macicy i jajników, odpowiadając za spadek liczby pęcherzyków oraz zaburzenia równowagi hormonalnej, z potencjalnym wpływem na płodność. 
W 2024 roku chińscy badacze wykryli fragmenty polistyrenu i polietylenu w tkankach pobranych od pacjentek z torbielami jajników i adenomiozą, potwierdzając, że ekspozycja nie kończy się wyłącznie na powierzchni ciała. W lutym 2025 roku europejski zespół po raz pierwszy zaraportował obecność mikroplastiku w ludzkim płynie pęcherzykowym – tym samym płynie, który odżywia komórkę jajową przed owulacją. Wynik ten budzi poważny niepokój o zdrowie reprodukcyjne i możliwe skutki transgeneracyjne. 
Co mówi nauka? Najważniejsze badania medyczne
W 2022 roku zespół z Middlesex University przeanalizował 24 marki komercyjne standardową metodą ”Syngina” (używanej zazwyczaj do testowania chłonności) i przeanalizował każdą warstwę za pomocą mikroskopii elektronowej, FT-IR oraz Ramana.
Wynik był wręcz szokujący, nawet dla ekspertów: połowa produktów zawierała włókna syntetyczne mające kontakt z błoną śluzową pochwy, a niektóre uwalniały nawet 17 miliardów nanoplastików z jednego tamponu, gdy roztwór testowy odtwarzał pH i temperaturę wydzieliny pochwowej. Zespół obliczył, że przy średnim zużyciu 11 000 tamponów w ciągu życia kobiety skumulowana ekspozycja może przekroczyć 90 000 miliardów cząstek plastiku – ilość niemożliwą do odfiltrowania przez organizm i systemy oczyszczania. 
Dlaczego ta liczba ma znaczenie? Nanoplastiki (<100 nm) są na tyle małe, że mogą przenikać przez pory skóry, trafiać do krwiobiegu i transportować dodatki chemiczne (ftalany, bisfenole) bezpośrednio do narządów. Co więcej, ich duża powierzchnia działa jak gąbka dla trwałych zanieczyszczeń obecnych już w środowisku, wzmacniając ich toksyczność.
Eksperyment na keratynocytach pochwowych
Wiedziałyśmy, że mikroplastik może osadzać się na skórze, ale nie że może realnie “wnikać” do komórek dróg rodnych! W lipcu 2023 roku włoskie badaczki wystawiły hodowle ludzkich keratynocytów pochwowych na działanie cząstek polietylenu o wielkości 200 nm-9 µm. Już po 48 godzinach cząstki zostały masowo zinternalizowane, zaburzyły organizację cytoszkieletu aktynowego i uruchomiły apoptozę; po 72 godzinach poziom reaktywnych form tlenu podwoił się, a geny odpowiedzialne za naprawę DNA uległy rozregulowaniu.
Zaskoczenie przyniosła analiza epigenetyczna: nawet po zakończeniu ekspozycji ekspresja metylotransferaz i demetylotransferaz pozostała zmieniona, co sugeruje możliwe skutki w postaci przyspieszonego starzenia się tkanki. 
Mówiąc najprościej: jeśli skóra sromu ulega mikrourazom w czasie miesiączki (podrażnienie, ocieranie o bieliznę), naturalna bariera ochronna staje się cieńsza. To oznacza, że cząstki wielkości wirusów mogą wnikać jeszcze łatwiej i nasilać nawracające infekcje lub przewlekłe stany zapalne.
Mikroplastik w ludzkim płynie pęcherzykowym
Najbardziej niepokojące badanie opublikowano w marcu 2025 roku: włosko-chińskie konsorcjum przeanalizowało płyn pęcherzykowy (środowisko odżywcze, w którym dojrzewa komórka jajowa) u 19 kobiet poddawanych procedurom in vitro.
Za pomocą mikroskopii ”laserem Ramana” zidentyfikowano 1 739 cząstek mikroplastiku (21 % wszystkich wykrytych ciał stałych), w tym polietylen, polipropylen i PET o wielkości poniżej 10 µm. U 14 uczestniczek znaleziono polimery <5 µm, czyli w rozmiarze zdolnym do przenikania do oolemy (błony komórki jajowej) u zwierząt laboratoryjnych. Badacze zaobserwowali odwrotną korelację (statystycznie nieistotną w tej małej próbie) między gęstością mikroplastiku a tempem dojrzewania oocytów. 
Nawet jeśli kobiety nie korzystają z procedury in vitro, wynik ten pozostaje istotny: płyn pęcherzykowy jest ukrwiony przez krew jajnikową; każda dostatecznie mała cząstka obecna w krążeniu (czy to połknięta, wdychana, czy wchłonięta przez skórę z produktu chłonnego) może dotrzeć do tej samej mikroniszy, w której powstaje materiał genetyczny przyszłego dziecka.
Potwierdzenie mechanizmów i skutków długoterminowych
Badania ”in vivo” umożliwiają kontrolowaną ekspozycję i szczegółowe badania pośmiertne. Najczęściej cytowana praca (J Hazard Mater, 2022) polegała na podawaniu samicom myszy polistyrenu o wielkości 1 µm przez 35 dni. Cząstki gromadziły się w jajnikach, obniżały odsetek ekstruzji pierwszego ciałka kierunkowego i pogarszały jakość komórek jajowych, równocześnie zwiększając liczbę wolnych rodników i obniżając poziom glutationu. 
Nowsze eksperymenty z nanoplastikiem o wielkości 70 nm, podawanym doustnie ciężarnym samicom, wykazały:
• spowolnienie wzrostu zarodków i większą resorpcję płodów;
• zaburzenia wydzielania progesteronu u matki;
• przenoszenie cząstek do wątroby i mózgu nowo narodzonych młodych. 
Wyniki te sugerują mechanizm kaskadowy: stres oksydacyjny ➔ stan zapalny jajników ➔ zaburzenia hormonalne ➔ komórki jajowe gorszej jakości ➔ obniżona płodność i potencjalnie efekty międzypokoleniowe.
Zbieżne dowody z innych tkanek układu rozrodczego
W 2020 roku termin „Plasticenta” wszedł do żargonu medycznego po wykryciu mikroplastiku we wszystkich sześciu łożyskach przebadanych we włoskim badaniu, z fragmentami o wielkości 5–10 µm osadzonymi w kosmkach kosmówki – czyli dokładnie w strefie wymiany składników odżywczych między matką a płodem. Później inne zespoły potwierdziły obecność cząstek w 100 % badanych łożysk, a także w tkankach macicy pobranych od pacjentek z adenomiozą i torbielami jajników.  
Kluczowa obserwacja: menstruacja jest w istocie comiesięcznym złuszczaniem wewnętrznej warstwy macicy. Jeśli plastik trafia do endometrium i jajnika, pojawia się powtarzające się „okno”, przez które fragmenty mogą wnikać do organizmu lub go opuszczać, zwiększając ekspozycję.
Co to konkretnie oznacza?
Jeśli tampon uwalnia choćby 1 miliard cząstek, a warstwa bielizny menstruacyjnej z bawełny organicznej uwalnia zero, wybór przejścia na materiały z certyfikatem GOTS przestaje być wyłącznie gestem ekologicznym, a staje się decyzją opartą na nauce i służącą ochronie płodności.
Przykład: kobieta z obfitą miesiączką zużywa 20 tamponów miesięcznie. Przy ostrożnym założeniu 3 miliardów nanocząstek na tampon, miesięczna ekspozycja sięga 60 miliardów, co odpowiada masie plastiku z jednorazowego kubka rozdrobnionego do skali wirusowej.
Wpływ na środowisko
Każda podpaska wyrzucona do kosza staje się w praktyce odpadem, który ulega fragmentacji foto-oksydacyjnej na otwartej przestrzeni lub na składowisku. Deszcz spłukuje mikrocząstki do gleby i wód, gdzie są połykane przez robaki, ryby, a ostatecznie wracają do łańcucha pokarmowego. Co roku rzeka Ganges transportuje około 10 000 ton odpadów menstruacyjnych do Oceanu Indyjskiego (to wymowny przykład ”eksport” mimowolnego uwalniania polimerów).  
Analizy cyklu życia pokazują, że jedno opakowanie podpasek generuje o 25% więcej emisji ekwiwalentu CO₂ niż opakowanie tamponów z bawełny organicznej i aż 7 razy więcej niż kubeczek menstruacyjny używany przez 10 lat. 
Co można zrobić?!
Przede wszystkim wybieraj sprawdzone materiały naturalne
Szukaj produktów z certyfikatem GOTS (Global Organic Textile Standard) lub OEKO-TEX ® Standard 100; ograniczają one zawartość pestycydów, barwników i pozostałości plastiku. Niebielona bawełna lub bambus przetwarzany mechanicznie zmniejszają ryzyko kontaktu z syntetycznymi polimerami.
Poznaj ekologiczne rozwiązania
Do tej kategorii należą kubeczek menstruacyjny Femi.Eko® z silikonu medycznego (który ma żywotność ok. 10 lat), wielorazowe dyski menstruacyjne (które również znajdziesz w Femi.Eko®, lepiej sprawdzają się podczas aktywności sportowej, ponieważ zapewniają ochronę nawet do 12 godzin) lub wielorazowa bielizna menstruacyjna (wykonana z warstw wełny merino i Tencelu, nadających się do prania w 40°C).
Badania wskazują, że kubeczek menstruacyjny używany przez 10 lat może zmniejszyć ślad węglowy o 94% w porównaniu z jednorazowymi podpaskami. 
Przeczytaj etykietę także pod kątem użytego kleju!
Kleje termoplastyczne mogą zawierać ftalany lub bisfenole. Jeśli na opakowaniu nie ma jasno podanych użytych materiałów i ich pochodzenia, warto zachować ostrożność.
Zadbaj o higienę i właściwą rutynę prania
W przypadku artykułów wielorazowych od razu wypłucz je w zimnej wodzie, a następnie wypierz w umiarkowanej temperaturze, bez syntetycznych płynów zmiękczających. Łagodne detergenty (na bazie mydła roślinnego) pomagają ograniczyć pozostałości chemiczne.
Wyrzucaj odpowiedzialnie
Jeśli jednak korzystasz z produktów jednorazowych, nie wyrzucaj ich do toalety. Zawiń je w papier i wyrzuć do odpadów zmieszanych. W Rumunii niektóre sieci aptek prowadzą programy selektywnej zbiórki podpasek, ale warto wcześniej sprawdzić ich dostępność.










