Przejdź do treści
Przy każdym zamówieniu powyżej 89 lei otrzymasz gwarantowany prezent do wyboru! (8 maja–31 maja)
Femeie ținând o cupă menstruală albă și un săculeț textil reutilizabil, simbol al menstruației sustenabile.

Pierwszy raz używasz kubeczka menstruacyjnego? Przeczytaj to (później nam podziękujesz)

Są kobiety, które używają kubeczka menstruacyjnego podczas każdej miesiączki. Są kobiety, które o nim słyszały, ale jeszcze go nie wypróbowały, i są też takie, które dopiero odkrywają tę dającą swobodę formę ochrony.

Ponieważ kubeczek menstruacyjny bardzo różni się od klasycznego produktu do higieny intymnej (nie wchłania krwi, można go nosić dłużej, sterylizuje się go przed pierwszym użyciem itd.), niektóre kobiety potrzebują kilku prób, zanim w pełni skorzystają ze wszystkich zalet tego rozwiązania.

Ale kiedy już się do niego przyzwyczają, większość kobiet nie wraca do tradycyjnych produktów.

Dlaczego? Bo korzyści, jakie daje ten produkt, trudno porównać z czymkolwiek innym! Proszę tylko pomyśleć: można pływać, uprawiać jogę albo każdy inny sport, tańczyć, jeździć na rowerze… a to jeszcze nie koniec listy!

Ponieważ zależy nam na tym, by dostarczać kobietom wszystkich informacji potrzebnych do podejmowania świadomych decyzji, postanowiliśmy oprzeć ten wpis blogowy na prawdziwym doświadczeniu 36-letniej kobiety, mamy jednego dziecka.

Ma na imię Ana. Po raz pierwszy wypróbowała kubeczek menstruacyjny Femi.Eko® i podzieliła się z nami swoim doświadczeniem.

A oto cała ta historia, opowiedziana jej własnymi słowami:

„O kubeczkach menstruacyjnych słyszałam już od jakiegoś czasu.

Ale za każdym razem, gdy widziałam reklamę albo post na ten temat, myślałam: Och, tak… to ciekawe dla kogoś innego, ale nie dla mnie.

To nie tak, że mam już dość podpasek, które przyklejają się do majtek i skóry, a do tego sprawiają, że bielizna wydaje się dwa razy większa. Albo że wolałabym tampony (i tym samym narażać się na substancje chemiczne używane do ich wybielania).

Ale kubeczki menstruacyjne wydawały mi się po prostu… w pewnym sensie inwazyjne. Poza tym, szczerze… ciągle myślałam o tym, że my, kobiety, i tak poświęcamy tak wiele, żeby innym było dobrze, więc dlaczego miałybyśmy poświęcać się także podczas menstruacji i rezygnować z wygody?! Rozumiem kwestię odpadów i tak, chciałabym zostawić mojemu dziecku czystą planetę.

Ale zależy mi też na własnym komforcie.

Dlatego ciągle to odkładałam, mówiąc sobie, że kiedyś wypróbuję także kubeczki menstruacyjne, ale jeszcze nie teraz.

I w końcu nadszedł ten moment! Tuż przed Bożym Narodzeniem dowiedziałam się od mojej bliskiej koleżanki, że zna kubeczki menstruacyjne, a nawet używa ich już od 2 lat!

Oczywiście chciałam wiedzieć więcej! Jak to wygląda, od czego zacząć, jak się to zakłada, jak wyjmuje… miałam mnóstwo pytań.

W końcu miałam też wiele pytań o bezpieczeństwo i higienę. Najwięcej dotyczyło aplikacji, bo w mojej głowie wydawało się to czymś naprawdę hardkorowym (spoiler: wcale takie nie jest, powinnam była po prostu lepiej zgłębić temat czegoś innego).

Dlatego po dłuższej rozmowie z koleżanką i po tym, jak dowiedziałam się, że kubeczek menstruacyjny pomógł jej nawet przy długich i bolesnych miesiączkach (to ma związek z tym, jak krew jest zbierana wewnątrz, bez wysuszania pochwy), dostałam okazję, by wypróbować kubeczek Femi.Eko®.

Dlatego naturalnie powiedziałam: tak! Byłam już bardzo ciekawa i dużo bardziej pewna, że sobie poradzę. Koleżanka powiedziała mi wcześniej, że to okres oswajania się i że może nie udać się za pierwszym razem, ale nie warto się zniechęcać, bo naprawdę warto przejść przez to pierwsze doświadczenie dla tej wolności i wygody, które przychodzą później.

Teraz, na grupie Zrównoważona menstruacja Zaleca się zrobienie testu online, aby wybrać odpowiedni kubeczek.

Dostałam od Femi.Eko® oba kubeczki (A i B) i pominęłam test. Patrząc z perspektywy czasu, widzę, że przy pierwszym użyciu nie powinnam była rezygnować z tego etapu.

Obejrzałam jednak sporo filmów na YouTube o tym, jak włożyć kubeczek menstruacyjny i czego nie robić przy jego wyjmowaniu (jedna z podstawowych zasad: NIE ciągnąć za niego jak za tampon).

Miałam już kubeczki i nadszedł moment mojej miesiączki. Był wieczór i nie chciałam znowu wybierać zwykłego tamponu, bo w pierwszych dniach mam naprawdę bardzo obfity okres. To oznacza, że nawet najmocniejszy tampon nie daje rady i w pewnym momencie i tak muszę się obudzić, żeby go zmienić.

Pomyślałam więc: teraz jest jego moment!

Wygotowałam kubeczek przez 10 minut (trochę spanikowana stałam obok, pilnując, żeby cały czas był zanurzony we wrzącej wodzie).

Mój mąż przez cały ten czas przyglądał się z ciekawością.

Potem przyszedł moment aplikacji, którego najbardziej się bałam. Umyłam ręce (łącznie zrobiłam to chyba z 5 razy, zanim w ogóle dotarłam do tego etapu).

To, co od razu spodobało mi się w kubeczku Femi.Eko®, to jego dotyk i to, jak łatwo się składa.

To bardzo, bardzo miękki silikon, który po prostu wydaje się odpowiedni do tak intymnej strefy (gdyby materiał był twardy, chyba bym się wahała).

Dobrze, złożyłam kubeczek w literę C, tak jak widziałam na YouTube i jak było napisane w instrukcji dołączonej do opakowania.

I hop, na miejsce!

No i proszę… okazało się, że to prostsze, niż myślałam. Kubeczek wszedł od razu, bez żadnego problemu.

To może nie wyglądać tak samo u każdej osoby, dlatego myślę, że nie bez powodu zaleca się użycie odrobiny lubrykantu na bazie wody (choć nie jest to obowiązkowe, zwłaszcza jeśli jesteś w pierwszych dniach miesiączki i masz obfity przepływ).

Kubeczek na pewno był w środku, ale nie wiedziałam, jak sprawdzić, czy się rozłożył i wytworzył to słynne podciśnienie.

To właśnie podciśnienie utrzymuje kubeczek na miejscu i jednocześnie zapobiega przeciekaniu.

Zrobiłam tak, jak przeczytałam, i próbowałam wyczuć palcem krawędzie kubeczka.

Tyle że nie czułam jego krawędzi. Miałam wrażenie, że kubeczek nagle powędrował bardzo wysoko.

Trochę mnie to niepokoiło, ale nie jakoś bardzo. Wiedziałam i powtarzałam sobie, że nasza anatomia po prostu nie pozwala na to, żeby kubeczek menstruacyjny mógł się gdziekolwiek zgubić.

Więc odetchnęłam (wszędzie to powtarzają w filmikach: oddychaj i się rozluźnij:) i zrobiłam kilka kroków.

Czułam obecność kubeczka menstruacyjnego, ale nic mnie nie bolało ani w żaden sposób nie przeszkadzało.

Położyłam się więc spać, z lekką paranoją, że kubeczek jednak się nie otworzył i obudzę się cała poplamiona.

Ale rano… no proszę! Ani jednej plamki! To był dzień naprawdę obfitego krwawienia, więc moje pierwsze odczucie było jedno: Cud!

Potem pomyślałam, że chyba coś się zmieniło i krwawienie nie było już tak obfite.

Bardzo ciekawa, o co chodzi z tym kubeczkiem (czy rzeczywiście zebrał krew, czy może po prostu nie było jej tak dużo), poszłam do łazienki.

Znów dokładnie umyłam ręce i spróbowałam wyjąć kubeczek.

Ale nie mogłam go znaleźć!

Czułam jego końcówkę, ale sam kubeczek był bardzo wysoko!

Dodałam sobie odwagi (hej, przecież rodziłaś, kilka razy miałaś cytologię, więc czemu tak panikujesz! Wyjmiesz go tak samo, jak go włożyłaś). Powiedziałam sobie, że to pewnie jedna z tych rzeczy, których doświadcza na początku wiele kobiet, gdy nie mają jeszcze wprawy z kubeczkiem.

Wiedziałam już, że najpierw trzeba „zlikwidować” podciśnienie i nie wolno po prostu ciągnąć jak przy zwykłym tamponie.

Mniej więcej wtedy zrozumiałam, że powinnam była wcześniej poczytać o rozmiarach, bo podejrzewałam (słusznie), że mam wysoko położoną szyjkę macicy, a wybrany rozmiar nie był do tego najlepiej dopasowany.

Po kilku próbach, podczas których starałam się dosięgnąć krawędzi kubeczka i nacisnąć go, żeby zlikwidować podciśnienie, odpuściłam i weszłam na YouTube, żeby zgłębić… sytuację.

Naprawdę nie chciałam bez sensu ciągnąć za kubeczek.

Już po pierwszym filmie było dla mnie jaśniejsze, gdzie popełniałam błąd. Trzeba było zrobić tak, żeby obniżyć kubeczek.

Usiadłam więc na toalecie i kilka razy parłam, używając mięśni dna miednicy.

Kubeczek obniżył się (jakimś cudem) i mogłam chwycić go za podstawę oraz lekko ścisnąć. Usłyszałam ciche „Pyk” i udało mi się go wyjąć.

Był prawie pełny!

Później założyłam jeszcze majtki menstruacyjne, bo chciałam wysterylizować kubeczek (tak, mam takie lekkie obsesje, ale normalnie mogłam go po prostu bardzo dobrze umyć gorącą wodą i włożyć ponownie — w końcu był w moim ciele, a czytałam, że to bezpieczne).

Po tym pierwszym doświadczeniu zaczęłam używać kubeczka Femi.Eko® (rozmiar B!) przy każdej miesiączce i chcę powiedzieć jedno: to zmieniło moje życie!

Byłam z nim nawet na basenie, czego normalnie bym nie zrobiła (i pomyśleć, że co miesiąc traciłam przez to co najmniej 5 dni z karnetu na basen).

Jako wynalazek kubeczek menstruacyjny wydaje mi się genialny! I to wspaniałe, że ktoś stworzył coś takiego dla komfortu i pewności siebie kobiet!”

Jeśli historia Ani wzbudziła Twoją ciekawość i chcesz dowiedzieć się więcej o kubeczkach menstruacyjnych, kliknij TUTAJ, aby poznać wszystkie szczegóły.

A jeśli chcesz sprawdzić, który produkt wielorazowy najlepiej odpowiada Twoim potrzebom, zrób nasz test TUTAJ.

Cannot place order, conditions not met:
OK